Gobo zwrócił się do Faliny i spoważniał nagle.

— Czy mama jeszcze żyje? — zapytał nieśmiało i cicho.

— Tak! — zawołała Falina wesoło. — Żyje... ale dawno jej już nie widziałam.

— Muszę natychmiast iść do niej! — powiedział Gobo stanowczo. — Pójdziecie ze mną?

I poszli.

Przez całą drogę nie mówili więcej ani słowa. Bambi i Falina czuli niecierpliwą tęsknotę Goba za matką, dlatego milczeli teraz oboje. Gobo szedł szybko przodem i milczał także. Nie przeszkadzali mu.

Czasami tylko, kiedy na oślep przebiegał przez jakieś skrzyżowanie dróg, zawsze pędząc prosto przed siebie, albo kiedy w nagłym pośpiechu zwracał się w innym kierunku, przywoływali go bardzo cicho.

— Tutaj! — szeptał wtedy Bambi.

Albo Falina mówiła:

— Nie... teraz tędy...