— Na dworze jest zimno i wicher wyje. Ale w izbie jest spokojnie i tak ciepło, jak latem.

— Hach! — zaskrzeczała kraska.

— Na dworze leje z nieba deszcz, aż wszystko pływa. Ale w izbie nie pada ani kropelka i jest się zupełnie suchym.

Bażanty skurczyły szyje i odwróciły głowy.

— Na dworze leżał wszędzie wysoki śnieg, ale ja stałem w izbie w cieple, było mi bardzo gorąco, a ON dawał mi do jedzenia siano, kasztany, kartofle, rzepy, czego tylko mogłem zapragnąć...

— Siano?!

Wszyscy zadali to pytanie jednocześnie, stropieni, niedowierzająco, z podnieceniem.

— Świeżutkie, słodkie siano — powtórzył Gobo swobodnie, rozglądając się dokoła z miną zwycięzcy.

Wiewiórka zdołała wtłoczyć w tę ciszę swój głosik:

— Jeden z moich kuzynów...