— Bądźże cicho! — zawołali natychmiast inni.

A Falina zapytała Goba z przejęciem:

— Skądże ON ma zimą siano i te wszystkie inne rzeczy?

— Każe im rosnąć — odpowiedział Gobo — czegokolwiek ON chce, temu zaraz każe rosnąć, czegokolwiek ON chce, to natychmiast jest!

Falina pytała dalej:

— A czy nie bałeś się ciągle, Gobo, czy nie bałeś się tam u NIEGO?

Gobo uśmiechnął się z wyższością.

— Nie, droga Falino. Wcale się już nie bałem. Wiedziałem przecież, że ON nie chce mi zrobić nic złego. Dlaczegóż miałbym się bać? Wy wszyscy sądzicie, że ON jest zły. Ale ON wcale nie jest zły. Kiedy kocha kogoś, kiedy MU ktoś służy, wtedy ON jest dobry. Cudownie dobry. Nikt na całym świecie nie potrafi być tak dobry jak ON...

Nagle, podczas gdy Gobo mówił w ten sposób, niedosłyszalnie wyszedł z gęstwiny starzec.

Gobo nie zauważył go i opowiadał dalej. Ale wszyscy inni spostrzegli starca i ze czci powstrzymali oddechy.