Zmieszał się i zamilkł.
Wszyscy milczeli.
Starzec długo przyglądał się Gobowi, przenikliwie i smutno.
— Nieszczęsny — powiedział cicho, odwrócił się i zniknął.
W zakłopotanym milczeniu, jakie teraz nastąpiło, wiewiórka zaczęła znowu paplać:
— Mianowicie... jeden z moich kuzynów także był u NIEGO... ON złapał go i zamknął... o, trwało to bardzo długo, aż pewnego razu kuzyn mój...
Ale nikt nie słuchał wiewiórki.
Wszyscy się rozeszli.
Rozdział 18
Pewnego dnia zjawiła się znowu Marena.