— No — powiedział — wiem co prawda, że starzec bardzo pana lubi...

— Tak pan sądzi? — zawołał Bambi, a serce jego poczęło bić radośnie.

— Tak, jestem tego pewien — odpowiedział puszczyk — lubi pana bardzo i dlatego przypuszczam, że mogę się odważyć zdradzić panu, gdzie on teraz jest...

Przyciągnął mocno pierze do ciała i stał się znowu zupełnie cieniutki.

— Czy pan zna ten głęboki rów, nad którym stoją wierzby?

— Tak — odpowiedział Bambi potakując głową.

— Czy zna pan po drugiej stronie tego rowu młody zagajnik dębowy?

— Nie — wyznał Bambi — nigdy jeszcze nie byłem po drugiej stronie.

— Wiec niech pan dobrze uważa — szepnął puszczyk — po drugiej stronie jest zagajnik dębowy. Musi pan przejść przez niego. Potem nastąpią krzaki, dużo krzaków, leszczyna i białodrzew, głóg i ligustr. Pośrodku tej gęstwiny leży stary, powalony przez wiatr buk. Musi go pan odszukać, gdyż tam na dole, gdzie pan jest, nie można przecież tak dobrze widzieć jak z góry, z powietrza. Tam on jest. Pod tym pniem. Ale... niech mnie pan nie zdradzi!

— Pod pniem?