— Oczywiście! — zapewnił go Bambi i pobiegł szybko naprzód.
Kiedy przybył nad rów, z ciemnej jak noc głębiny wynurzył się przed nim starzec, tak bezgłośnie i nagle, że Bambi znowu wzdrygnął się przerażony.
— Nie jestem już tam, gdzie mnie szukasz — powiedział starzec.
Bambi milczał.
— Czego chcesz ode mnie? — zapytał starzec.
— Niczego... — wybełkotał Bambi — o... niczego... niech pan wybaczy...
Starzec powiedział po chwili, a słowa jego brzmiały łagodnie:
— Szukasz mnie nie od dzisiaj dopiero.
Czekał. Bambi milczał. Więc starzec ciągnął:
— Wczoraj dwa razy przeszedłeś zupełnie blisko mnie, a dzisiaj rano znowu dwa razy, zupełnie bliziutko...