— Czy nie myślisz wcale o niebezpieczeństwie? — zapytał.

— Nie — odpowiedział Gobo po prostu — dla mnie niebezpieczeństwo nie istnieje.

— Zapominasz, kochany Bambi — wtrąciła matka Goba — zapominasz, że ON jest jego przyjacielem. Gobo może sobie pozwolić na więcej niżeli ty albo my wszyscy.

I była bardzo dumna.

Bambi nic już więcej na to nie powiedział.

Pewnego dnia Gobo odezwał się do niego:

— Wiesz, Bambi, niekiedy wydaje mi się dziwne, że jem tutaj tak swobodnie, kiedy chcę i co chcę.

Bambi nie zrozumiał go.

— Dlaczegóż ma to być dziwne? Wszyscy tak przecież postępujemy.

— Tak... wy! — odpowiedział Gobo z wyższością. — Ale ja to co innego. Jestem przyzwyczajony, że mi się przynosi jedzenie i woła się mnie, kiedy jest przygotowane.