Poszedł dalej.

Marena ruszyła za nim.

Bambi i Falina stali dalej na miejscu.

— Chodź! — powiedział Bambi do Faliny z gniewem. — Chodź! Niech sobie robi, co chce!

Chcieli iść dalej.

W tej chwili po drugiej stronie łąki kraska krzyknęła głośno i ostrzegawczo.

Bambi zawrócił jednym skokiem i popędził za Gobem. Tuż przed dębem dogonił jego i Marenę.

— Słyszysz? — krzyknął na Goba.

— Co takiego? — zapytał Gobo stropiony.

Znowu zabrzmiał głos kraski z drugiego krańca łąki.