Poszli dalej.

Nagle starzec zatrzymał się.

— Nie słyszysz nic?

Bambi począł nasłuchiwać. Nie, nie słyszał nic.

— Chodź! — zawołał starzec i pobiegł naprzód.

Bambi podążył za nim.

Starzec zatrzymał się znowu.

— Czy ciągle jeszcze nic nie słyszysz?

Teraz usłyszał Bambi jakiś szelest, którego nie rozumiał. Miało się wrażenie, że to szelest gałęzi, które ściągano siłą w dół, a które opornie odskakiwały z powrotem w górę. A jednocześnie coś głucho i nieregularnie tupało po ziemi.

Bambi chciał uciekać.