„Nie mogę!”
Ale starzec powtórzył:
— Wstań! Wstań!
A w głosie jego było takie naleganie i taka czułość, że Bambi milczał. Tak samo ból, który go przenikał, zamilkł na chwilę.
Teraz starzec powiedział w pośpiechu i trwodze:
— Wstań! Musisz uciekać, moje dziecko!
Moje dziecko... Zdawało się, że słowo to wymknęło mu się mimo woli. Bambi natychmiast stanął na nogach.
— Tak! — powiedział starzec, potem odetchnął głębiej i mówił dalej porywczo:
— Chodź teraz ze mną... ciągle tylko ze mną!...
Szybko ruszył przodem. Bambi skierował się za nim, ale najżarliwszą jego tęsknotą było osunąć się na ziemię, leżeć bez ruchu i wypoczywać.