Starzec stał przed dołem, jakby czekał na niego.

Powolnym krokiem poszli razem przed siebie.

Ale przez wielki rów, do innych, już nigdy Bambi nie powrócił.

Rozdział 23

Pewnej nocy, przepojonej szeptem opadających liści jesiennych, puszczyk krzyknął donośnie nad wierzchołkami drzew. Potem czekał.

Ale Bambi już z daleka dostrzegł go poprzez rzadkie teraz listowie na gałęziach i stał spokojnie.

Puszczyk podfrunął bliżej i zahukał jeszcze głośniej. Potem czekał.

Ale Bambi znowu nic nie powiedział.

Teraz puszczyk nie mógł już dłużej wytrzymać.

— Czy nie przestraszył się pan? — zapytał z niezadowoleniem.