— No tak... dlatego, że pan już nie powrócił!...
Kiedy tak siedziała i czekała na jego odpowiedź, widać było wyraźnie jej zaciekawienie.
Bambi milczał. Ale i w nim zbudziła się cicha, nieśmiała ciekawość. Chciał pytać. O Falinę, o ciotkę Enę, o Ronna i Karusa, o wszystkich towarzyszy swojej młodości.
Ale milczał.
Wiewiórka ciągle jeszcze siedziała przed nim, przyglądając mu się.
— Co za korona! — zawołała z podziwem. — Co za korona! Nikt prócz starego księcia, nikt w całym lesie nie ma takiej korony!
Dawniej taka pochwała zachwyciłaby Bambiego i pochlebiła mu. Teraz powiedział tylko niedbale:
— Tak... Możliwe...
Wiewiórka szybko skinęła głową.
— Naprawdę! — zawołała ze zdumieniem. — Naprawdę. Zaczyna pan już siwieć.