Bambi poszedł dalej.
Wiewiórka zauważyła, że rozmowa jest skończona, i wspięła się między gałęzie.
— Do widzenia! — zawołała z góry. — Niech się panu dobrze wiedzie! Bardzo mi było miło. Jeżeli spotkam kogoś z pańskich dawnych znajomych, opowiem mu, że pan jeszcze żyje... Wszyscy będą się bardzo cieszyli.
Bambi usłyszał jej słowa i uczuł znowu owo lekkie wzruszenie w sercu. Ale nie powiedział nic. Trzeba być samotnym, nauczał go starzec, wtedy gdy Bambi był jeszcze dzieckiem. Później, aż do dnia dzisiejszego, starzec ujawnił mu wiele tajemnic, wiele wiedzy. Ale ze wszystkich jego nauk ta była najważniejsza: być samotnym. Jeśli się chce zachować siebie, jeśli się chce pojąć byt, jeśli się chce dojść do mądrości, trzeba być samotnym!
— Ale — zapytał niegdyś Bambi — ale my dwaj jesteśmy przecież teraz stale razem?...
— Już niedługo — odpowiedział na to starzec.
Było to dopiero przed kilku tygodniami.
Teraz Bambiemu przypomniało się to znowu i przypomniało mu się też nagle, że i pierwsze słowa starca, pierwsze, jakie od niego usłyszał, mówiły o samotności. Owego dnia, kiedy Bambi był jeszcze dzieckiem i wołał matki. Wówczas starzec zbliżył się do niego i zapytał:
— Czy nie potrafisz być sam?
Bambi poszedł dalej.