— Zbiegu... odstępco!
Jego poszarpane ciało wyprężyło się w nienawiści i pogardzie.
— Pachołku! — syczał. — Nędzniku... tropisz nas tam, gdzie ON nie potrafiłby nas znaleźć, ścigasz nas tam, gdzie ON nie zdołałby nas dogonić... Wydajesz nas na łup... nas, którzy jesteśmy twoimi krewnymi... mnie, który jestem niemal twoim bratem... i stoisz jednak przede mną i nie wstydzisz się?
Nagle rozległy się dokoła liczne głosy.
— Zdrajca! — wołały sroki z drzew.
— Pachołek! — zaskrzeczała kraska.
— Nędznik! — zasyczała łasica.
— Odstępca! — parsknął tchórz.
Ze wszystkich drzew i ze wszystkich krzaków rozlegały się syki i piski, i okrzyki, a z powietrza krakały wrony:
— Pachołek!