— Chodź — powiedziała matka — pójdziemy do nich, to odpowiednie towarzystwo dla ciebie.
Bambi chciał pobiec, ale ponieważ matka szła bardzo wolno i przy każdym kroku rozglądała się na wszystkie strony, więc i on kroczył powoli za nią. Był jednak bardzo podniecony i niecierpliwy.
Matka mówiła dalej:
— Dawno już o tym myślałam, że musimy przecież kiedyś spotkać Enę. „Gdzie też ona siedzi?” myślałam sobie ciągle. A wiedziałam przecież, że i ona ma dziecko. No, tego łatwo się było domyślić. Ale że ma dwoje dzieci...
Dawno już zostali zauważeni i tamci szli im naprzeciw. Bambi musiał się przywitać z ciotką, ale ciągle patrzył tylko na dzieci.
Ciotka była bardzo uprzejma.
— Tak — powiedziała do niego. — To jest Gobo, a to Falina. Możecie się bawić razem.
Dzieci stały sztywno i cicho wpatrywały się w siebie. Gobo tuż obok Faliny, Bambi naprzeciw nich. Żadne nie poruszało się. Stały i gapiły się na siebie.
— To nic — powiedziała matka — już one się zaprzyjaźnią.
— Co za ładne dziecko — odpowiedziała ciotka Ena — naprawdę, niezwykle ładne. Takie silne i taką ma dobrą postawę...