— O!

Bambi zaś nie powiedział nic. Był zachwycony i oniemiały z zachwytu.

Dwaj przybysze poruszyli się teraz, odwrócili się tyłem do siebie, jeden w jedną stronę, drugi w drugą, i powoli powrócili do lasu. Ten o władczym wyglądzie podszedł bardzo blisko do dzieci, do matki i do ciotki Eny. W niemym przepychu kroczył naprzód, z królewską powagą wznosząc w górę uszlachconą głowę i nie zaszczycając nikogo spojrzeniem.

Dzieci nie śmiały odetchnąć, aż zniknął w gęstwinie. Obejrzały się za drugim, ale w tej samej właśnie chwili zamknęły się za nim zielone wrota lasu.

Falina pierwsza przerwała milczenie.

— Kto to był? — zawołała.

Ale jej cienki, zuchwały głosik drżał.

Gobo powtórzył ledwo dosłyszalnie:

— Kto to był?

Bambi milczał.