Niekiedy czuł zupełnie wyraźnie, że matka nie dawała mu pełnej odpowiedzi, że celowo nie mówiła mu wszystkiego, co wiedziała. Ale to było właśnie najpiękniejsze. Wtedy bowiem pozostawała w nim jeszcze jakaś szczególna ciekawość, jakieś przeczucie, które przenikało go tajemniczo i błogo, jakieś wyczekiwanie, przy którym czuł zarazem taki lęk, i takie uszczęśliwienie, że musiał milczeć.
Teraz zapytał:
— Do kogo należy ta ścieżka, mamo?
Matka odpowiedziała:
— Do nas.
Bambi pytał dalej:
— Do ciebie i do mnie?
— Tak.
— Do nas dwojga?
— Tak.