Była to matka, która pędziła pełnym galopem.

— Biegnij! — zawołała. — Biegnij, ile masz sił!

Nie zatrzymała się, pędziła dalej, a rozkazem tym natychmiast porwała Bambiego ze sobą. Począł biec ze wszystkich sił.

— Co to jest, mamo? — zapytał. — Co to było, mamo?

Matka odpowiedziała, dysząc ciężko:

— To... był... ON!

Bambi wzdrygnął się i oboje pomknęli dalej.

Bez tchu zatrzymali się wreszcie.

— Co pani na to powie? Proszę pani, co pani na to powie? — zawołał delikatny głosik nad nimi.

Bambi spojrzał w górę i zobaczył wiewiórkę, spuszczającą się szybko między gałęziami.