Starzec spojrzał na niego w milczeniu, a Bambi miał wrażenie, że te głębokie oczy patrzyły teraz na niego łagodniej.
— Złajałeś mnie wtedy, stary książę — zawołał z zapałem — złajałeś mnie za to, że nie potrafiłem być sam. Od tego czasu już to potrafię!
Starzec spojrzał na Bambiego badawczo i uśmiechnął się leciutko, ledwo dostrzegalnie, ale Bambi dostrzegł to jednak.
— Stary książę — poprosił poufale — co się stało? Nie rozumiem tego... kim jest ON, o którym wszyscy mówią?...
Urwał, przerażony posępnym spojrzeniem, które nakazało mu milczenie.
Znowu minęła chwila milczenia.
Starzec spoglądał ponad Bambim w dal, potem powiedział powoli:
— Samemu słuchać, węszyć i patrzeć. Samemu się uczyć.
Jeszcze wyżej uniósł ukoronowaną głowę.
— Bywaj — powiedział.