Nic więcej.
A potem zniknął.
Bambi pozostał sam, zupełnie oszołomiony, bliski zwątpienia. Ale pożegnanie to brzmiało nadal w jego duszy i budziło w nim otuchę. „Bywaj”, powiedział starzec. Więc nie był zły.
Bambi uczuł, że przenika go duma, uczuł, że jakaś uroczysta powaga wznosi mu pierś. Tak, życie było trudne i pełne niebezpieczeństw. Niechaj przyniesie co chce, już on się nauczy znosić wszystko.
Powoli skierował się w las.
Rozdział 9
Z wielkiego dębu na skraju łąki spadały liście. Spadały ze wszystkich drzew.
Jedna gałąź dębu sterczała wysoko ponad innymi i sięgała daleko na łąkę. Na najdalszym jej krańcu uczepione były dwa liście.
— Nie jest już tak jak dawniej — mówił jeden liść do drugiego.
— Nie — odpowiedział drugi. — Dzisiejszej nocy znowu tak wiele z nas odeszło... jesteśmy już prawie jedyni na naszej gałęzi.