— Nie — mawiała — dziećmi już się więcej nie zajmuję. Tej przyjemności mam chwilowo dość.
Falina pytała zwykle w takich razach:
— Dlaczego? Jeżeli to jest przyjemność?
A pani Netla udawała, że jest zagniewana, i mówiła:
— Ale jest to kiepska przyjemność, w każdym razie ja mam jej dość.
Wszyscy bawili się znakomicie. Siedziano razem i gawędzono. Nigdy jeszcze dzieci nie dowiadywały się tak wiele.
Nawet spośród książąt ten i ów przyłączył się do nich. Początkowo bywało wtedy trochę sztywno, głównie dlatego, że dzieci czuły się jeszcze na początku nieco onieśmielone. Ale niebawem stosunki ułożyły się lepiej i było bardzo miło.
Bambi podziwiał księcia Ronno, który był pięknym panem, a młodego, pięknego Karusa pokochał gorąco. Zrzucili oni swoje korony i Bambi podziwiał często dwie okrągłe, łupkowoszare płytki, odcinające się na głowie księcia, gładkie, migoczące, z wieloma delikatnymi punkcikami. Wyglądało to bardzo wytwornie.
Niezmiernie ciekawe było, gdy któryś z książąt opowiadał o NIM.
Ronno miał na lewej przedniej nodze gruby, obrośnięty sierścią guz. Kulał na tę nogę i mawiał niekiedy: