— Czy widać właściwie, że utykam?

Wszyscy zapewniali go gorliwie, że zupełnie tego nie widać. Ronno to właśnie pragnął słyszeć. Zresztą istotnie bardzo mało to było widać.

— Tak — ciągnął Ronno — uratowałem się wtedy ze złej opresji.

A potem opowiadał, jak ON zaskoczył go i rzucił w niego ogniem. Bolało to do szaleństwa. Nic dziwnego. Kość była zmiażdżona. Ale Ronno nie stracił panowania nad sobą. Popędził przed siebie na trzech nogach. Biegł coraz dalej mimo zmęczenia, gdyż widział, że był ścigany. Biegł, biegł i nie zatrzymał się, aż zapadła noc. Wtedy dopiero pozwolił sobie na odpoczynek. Ale następnego ranka ruszył znowu daleko z tego miejsca, aż uczuł się bezpieczny. Potem leczył się, siedział sam w ukryciu, czekając, aż rana się zasklepi. Wreszcie wyszedł z kryjówki i stał się bohaterem. Utykał wprawdzie, ale tego — jak sądził — nie było wcale widać.

Teraz, gdy wszyscy przesiadywali tak często i tak długo razem, gdy opowiadano tak wiele historii, Bambi słyszał o NIM znacznie więcej niż dawniej. Mówiono o tym, jak straszny jest JEGO widok. Nikt nie potrafi patrzeć w JEGO bladą twarz. Bambi wiedział już o tym z własnego doświadczenia. Mówili też o zapachu, jaki szedł od NIEGO, a i w tej sprawie miałby Bambi niejedno do powiedzenia, gdyby nie był zbyt dobrze wychowany, aby się wtrącać do rozmów starszych. Mówili, że zapach ten w zagadkowy sposób zmienia się stokrotnie, a jednak natychmiast można go rozpoznać, gdyż zawsze jest niesłychanie podniecający, niezbadany, tajemniczy i sam przez się budzi przerażenie.

Mówili o tym, że JEMU do chodzenia potrzebne są tylko dwie nogi, i mówili o cudownej mocy JEGO rąk. Niektórzy nie wiedzieli dokładnie, co to właściwie znaczy: ręce. Ale kiedy to wyjaśniono, pani Netla powiedziała:

— Nie widzę w tym nic godnego podziwu. Wiewiórka robi zupełnie to samo, co wy tu opisujecie, a każda młoda myszka potrafi również tę sztukę.

Lekceważąco odwróciła głowę.

— Oho! — zawołali inni, dając jej w ten sposób do zrozumienia, że nie jest to bynajmniej to samo.

Ale pani Netla nie dawała się zbić z tropu.