— A sokół? — zawołała. — A myszołów? A sowa? Przecież one w ogóle mają tylko po dwie nogi, a kiedy chcą coś chwycić, jak wy to nazywacie, wtedy stoją tylko na jednej nodze i chwytają drugą. To jest o wiele trudniejsze i tego ON na pewno by nie potrafił.

Pani Netla nie była w najmniejszej mierze skłonna podziwiać w NIM czegokolwiek. Nienawidziła GO z całego serca.

— ON jest ohydny — mówiła i nie dawała się odwieść od tego zdania.

Nikt jej zresztą nie zaprzeczał, gdyż nikt nie uważał, aby ON był miły.

Ale najwięcej gmatwała się sprawa, kiedy mówiono o tym, że ON ma trzecią jeszcze rękę, nie tylko dwie ręce, ale jeszcze trzecią.

— To straszne brednie — zadecydowała pani Netla krótko — nie wierzę w to.

— Tak? — wtrącił w tym miejscu Ronno. — A czym w takim razie zmiażdżył mi nogę? Może mi to pani zechce wyjaśnić?

Pani Netla odpowiedziała swobodnie:

— To już pańska sprawa, mój kochany, mnie ON niczego nie zmiażdżył.

Ciotka Ena powiedziała: