— Wiele widziałam w swoim życiu i sądzę, iż jeśli się twierdzi, że ON ma trzecią rękę, to coś w tym musi być.
Młody Karus wtrącił uprzejmie:
— Pod tym względem mogę się z panią tylko zgodzić. Jestem zaprzyjaźniony z pewną młodą wroną...
Urwał na chwilę z zakłopotaniem i spojrzał na wszystkich po kolei, jakby się obawiał, że zostanie wyśmiany. Ale kiedy zobaczył, że przysłuchiwano mu się uważnie, mówił dalej:
— Wrona ta jest niezmiernie wykształcona. Muszę to przyznać. Zdumiewająco wykształcona...
I ta właśnie wrona opowiadała Karusowi, że ON ma istotnie trzy ręce, ale nie zawsze.
— Ta trzecia ręka — mówiła wrona — jest najgorsza. Nie jest ona przyrośnięta, lecz ON nosi ją przewieszoną przez ramię.
Wrona opowiadała dalej, że wie doskonale, czy ON albo ktoś z jego rodu jest niebezpieczny, czy nie. Jeżeli nadchodzi bez trzeciej ręki, wtedy zupełnie nie jest niebezpieczny.
Pani Netla roześmiała się:
— Twoja wrona jest głupim stworzeniem, kochany Karusie, powiedz jej to w moim imieniu. Gdyby była taka mądra, jak jej się zdaje, wiedziałaby, że ON jest zawsze niebezpieczny, zawsze.