— Co robić? — szepnęła matka Bambiego lękliwie.
— Uciekać natychmiast! — nalegała ciotka Ena z podnieceniem.
— Czekać! — zadecydował Ronno.
— Z dziećmi? — zaoponowała ciotka Ena. — Z dziećmi, zwłaszcza gdy Gobo nie może przecież biegać?
— Więc dobrze — ustąpił Ronno — niech pani ucieka z dziećmi. Uważam to wprawdzie za bezcelowe, ale nie chcę się później spotkać z wyrzutami.
Był poważny i skupiony.
— Chodź, Gobo! Falino, chodź! Ale cicho! Powoli! I ciągle za mną — napominała ciotka Ena.
Cichutko oddaliła się z dziećmi.
Minęła dłuższa chwila. Wszyscy stali cicho, nasłuchując i węsząc.
— Tego nam jeszcze brak — zaczęła pani Netla — tego nam jeszcze było trzeba przy tym wszystkim, co musimy przecierpieć!