Świstak zaś, posłyszawszy szmer, zatrzymał się, spojrzał w stronę swojej siedziby i z przeraźliwym gwizdem ruszył do ataku, chcąc się dostać do swego domu, gdzie pozostawił rodzinę. Rozpoczęła się bitwa. Orzeł walczył swobodnym skrzydłem i dziobem, nie otwierając wejścia do nory; świstak zaś skakał na wroga z wielką odwagą, lecz wkrótce padł, otrzymawszy kilka ciosów w głowę. Wtedy dopiero orzeł zwinął skrzydło, zbliżył się do leżącego przeciwnika, dobił go uderzeniem potężnego dzioba i z trudem go podniósłszy, odleciał w miejsce bezpieczne na smaczne i obfite śniadanie.
Opowiadano mi jednak, że czasem świstakowi udaje się zwalczyć orła, odgryzłszy mu nogę ze straszliwymi szponami i zmusiwszy w ten sposób do ucieczki.
W miejscach prawie zupełnie pozbawionych roślinności, gdzie tylko tu i ówdzie wystają z suchej ziemi źdźbła trawy, spotykałem inne gryzonie, tak zwane po mongolsku imurany. Są to bardzo ruchliwe zwierzątka, szybkie w biegu, nie większe od wiewiórki, futerko mają koloru szarego piasku, doskonale przystosowane do ogólnego tła miejscowości. Setki ich śmigają po stepie, zbierając przyniesione z wiatrem nasiona roślin, i żyją spokojnie, dopóki ludzie nie zwrócą niebezpiecznej uwagi na ich skórki. Nory mają one w postaci głębokich, okrągłych dziur w twardej ziemi. Imuran posiada oddanego sobie przyjaciela, którym jest wielki skowronek stepowy (Larca flava), żółto-szary z brunatną główką i z grzbietem koloru ciemnej rdzy.
Spostrzegłszy mknącego imurana, ptaszek natychmiast podlatuje do niego, siada mu na grzbiet i na przemian śpiewając lub trzepocąc skrzydełkami i łapiąc pasożyty trapiące przyjaciela, odbywa wesołą konną przejażdżkę ku widocznemu zadowoleniu imurana, zamaszyście wywijającego długim ogonkiem z ciemną kitą na końcu. Mongołowie nazywają imurana „rumakiem wesołego skowronka”.
Skowronek i imuran mogą służyć za przykład tak zwanej obronnej symbiozy. Imuran wyrzuca z nory robaczki, liszki i różne odpadki swego gospodarstwa, z czego korzysta znów skowronek w tych pozbawionych pokarmu miejscowościach. Ptak zaś zastępuje swemu przyjacielowi wartę: gdy spostrzeże krążącego sępa, natychmiast wydaje dwa krótkie gwizdki trwożne i zapada gdzieś pod kamień lub w dołek, zlewając się bez śladu z szarożółtą powierzchnią stepu. Po tym sygnale żaden imuran nie wymknie się już ze swych podziemnych labiryntów, oczekując spokojnie na wesołą arię skowronka, gdy nieprzyjaciel odleci.
W ten sposób w warunkach przyjaznego sąsiedztwa żyją w mongolskich stepach głodowych i w pustyni skowronek i jego „koń” — imuran (Lagomys ladacensis).
W kilku miejscach Mongolii, a mianowicie w dolinie rzeki Mureni i na granicy Bargi, spotkałem jeszcze jednego gryzonia stepowego.
Był to czarny szczur stepowy z rodzaju Microtus, podobny z kształtu ciała, z zabarwienia i braku ogona do zwykłego kreta. Szczury żyją koloniami i są świetnymi gospodarzami, robiąc olbrzymie zapasy żywności na zimę; mają one część swoich spichlerzy na powierzchni ziemi. Niedaleko od okrągłego otworu prowadzącego do nory, szczur układa wysoki na dwie stopy stóg siana. Swymi wystającymi przednimi zębami „kosi” trawę, suszy ją i składa w prawidłowy, okrągły stóg, w środku którego chowa w dołku wykopanym w ziemi nasiona i korzenie pokarmowe.
Jednak w obawie, iż wściekłe wichry zimowe mogą zburzyć jego pracę, szczur wynalazł sposób na zaradzenie złemu. Ścina on trzy cienkie gałązki jakiegoś krzaka i przetyka nimi swój stóg, związując gałązki za pomocą mocnej trawy na wierzchołku stogu. Taki stóg jest zabezpieczony od zburzenia, gdyż jest on taki mocny, iż kopnięciem nogi nie mogłem go rozwalić. Konie i wielbłądy starannie poszukują tych stogów, gdyż są one ułożone z najsmaczniejszych i najpożywniejszych gatunków trawy.
W dolinie Orchonu, porosłej wysoką, dobrą trawą spotykałem duże stada kuropatw-jaskółek, czyli salg (Perdrix hirundo-Salga), które są charakterystycznym dla Mongolii okazem ornitologicznym, zamieszkującym zarówno stepy, jak i pustynię. Ten rodzaj kuropatw posiada jasnoszare „mimetyczne91” zabarwienie i dwa długie pióra sterowe w ogonie, co właśnie podczas lotu nadaje tym ptakom, stale świergocącym, wielkie podobieństwo do dużych jaskółek. Samiec-kuropatwa w szarym upierzeniu ma brunatno-czekoladowe plamy na grzbiecie i na skrzydłach, nogi zaś pokryte krótkimi, lecz gęstymi i twardymi piórami.