Rana mniej mu już dokuczała, kaszel ustał, a oddech stał się wolniejszy i głębszy.

Powrócił na polankę i znowu jadł czerwony, gryzący pieprz, w trawie wyszukiwał jakieś zioła, których nigdy przedtem nie widział, ale bezwiednie czuł, że mu są potrzebne.

Odnalazł swoją skrytkę i wkrótce usnął na nowo.

Dopiero w tydzień po postrzale Birara postanowił wykąpać się. Wszedł do jeziora i pozostawał tak długo, aż krwiożercza horda kleszczów oderwała się od jego skóry i opadła na dno.

Woda zmyła skrzepłą krew na bokach i orzeźwiła go.

Gdy wyszedł na brzeg, uczuł głód.

Zerwał kilka agaw i posilił się — po raz pierwszy od szeregu dni.

Potem wyszukał ziółka lecznicze i głośno mlaskając językiem, przeżuwał palące strączki pieprzu i pluł czerwoną śliną.

Rozdział XIV. Do ludzi

Cały tydzień jeszcze Birara leczył się i wypoczywał.