Ukryte w kniei zwierzęta od dawna zwęszyły wielką ilość ludzi, lecz za późno wyczuły groźne niebezpieczeństwo.
Gdy zamierzały wyrwać się z ostępu, napotkały już wszędzie zastawy, zagrody lub wzbudzające w nich strach chorągiewki, powiewające na przeciągniętych sznurach.
Zwierzęta powracały więc w głąb dżungli i miotały się bezradnie.
Wkrótce powrócił im spokój, ponieważ przekonały się, że ludzie nie zbliżają się i pozostają na swoich miejscach.
Trwało to jednak niedługo.
Tasfin na czele swoich gości przybył na miejsce łowów.
Strzelcy rozmieszczali myśliwych na wyznaczonych stanowiskach.
Ukryci za ogrodzeniem z grubych belek czekali na sygnał łowczego.
Tasfin przybył do Dimuru z synem.
Władca ze swym następcą siedzieli w namiocie, ustawionym na grzbiecie wytresowanego do łowów słonia.