— Jadę do ojca i matki, królewiczu! Wyglądają mnie małe siostrzyczki! — szepnął z wyrzutem Amra. — Jestem ich synem i bratem...
Nassur spuścił oczy i westchnął.
— No, tak... prawda... — odparł cicho — zapomniałem!
Leżący Birara podniósł się nagle i z głośnym jękiem stanął.
Zajrzał w oczy chłopakom i drgnął.
Przesunęło się przed nim jemu tylko znane widmo rozłąki.
Zaczął tupać i chrząkać trwożnie.
— Co ci jest, staruszku? — spytał Amra.
Słoń objął go trąbą, chuchnął na niego i posadził sobie na kark.
— Cóż dalej? — zaśmiał się chłopak, ze zdumieniem patrząc na Nassura.