Birara podstawił mu trąbę i kolano, aby zszedł na ziemię, a sam postąpił kilka kroków naprzód i powrócił, bacznie przyglądając się kornakowi.

— Ach! — zawołał Amra. — Zdaje mi się, że stary zrozumiał, iż odjeżdżam i chce nam powiedzieć, że może mnie zawieźć do domu... Czy pozwolisz królewiczu, abym zabrał go ze sobą? W domu wszyscy będą się z tego cieszyli... Tyle lat żyliśmy razem z Birarą!

Nassur natychmiast się zgodził i rzekł:

— A weź też ze sobą wierzchowca! Wsiądziesz na niego, gdy Birara się znuży.

— Dziękuję! — zawołał Amra. — Jutro wyruszę, królewiczu!

Uścisnęli sobie dłonie i poszli do pałacu.

Uspokojony nagle Birara szedł za nimi, pomrukując łagodnie.

Zdawało się, że nuci jakąś piosenkę...

Rozdział XX. Odwiedziny

Mieszkańcy wiosek położonych pomiędzy Użżainem a Suratem wybiegali z chat i przyglądali się ciekawie niezwykłemu pochodowi.