— Zapłacę! — zawołał Amra i tupnął nogą.
— Amra zapłaci!... — wtórowały mu cienkimi głosikami wystraszone Hubli i Radżori.
Na tym stanęło.
— A nie przeszkadzajcie mi tylko w pracy! — upomniał rodzinę chłopak, patrząc na wszystkich poważnym wzrokiem.
Pożegnawszy rodziców i małe siostrzyczki, poprawił opaskę na biodrach i szybkim krokiem opuścił chatę.
Amra spełnił obietnicę.
Nie widziano go w domu pięć tygodni prawie.
Pewnej niedzieli nagle zawitał. Przyjechał na słoniu.
Birara poznał zagrodę i ucieszył się na widok mieszkających w niej ludzi.
Dotykał ich trąbą, chuchał na nich i pomrukiwał łagodnie.