Stanął przed kolumnami prowadzącymi do wnętrza siedziby królewskiej i dopomógł kapitanowi zejść na ziemię.
Sahib, zwracając się do starego Hindusa w czerwonym płaszczu, rzekł do niego:
— Mój dobry Wakazasie! Każ, aby zaopiekowano się tym chłopcem i jego słoniem. Muszę ich tu zatrzymać przez kilka dni...
— Rozkazałeś, sahibie — odparł Hindus i skinął na Amrę.
Starzec wskazał chłopakowi dom, gdzie się mieściła zwykle służba odwiedzających maharadżę gości.
Amra wykąpał zakurzonego i zbryzganego błotem Birarę i odprowadził go na pastwisko.
Była to obszerna łąka, podnosząca się na zbocza góry, gdzie rozpoczynała się dżungla.
Wstępu do kniei strzegły patrole żołnierzy, gdyż odbywały się tam sławne polowania, urządzane dla honorowych gości przez władcę Satpury.
Parkan z drutu kolczastego opasywał dżunglę pomiędzy Użżainem a Dustorą.
Różnorodną zwierzynę chowano w ostępach dziewiczego lasu.