Okularnik wyciągnął się na trawie; ostatnim wysiłkiem bijąc ogonem o ziemię.

Amra trzciną przycisnął mu głowę i dobił.

Trzynta negu!... — szepnął drżącym ze wzruszenia głosem. — Żmija śmierci...

Trzynta negu! — powtórzył Nassur. — Czytał nam o niej nauczyciel. Kły jej posiadają śmiertelną truciznę... Amra! Uratowałeś mi życie...

Chłopak milczał, z radością patrząc na przyjaciela.

— Gdy będę maharadżą, uczynię cię dowódcą straży przybocznej!... — zawołał królewicz.

Amra spuścił oczy i odparł cicho:

— Oby Bóg dał najdłuższe życie Tasfinowi, wielkiemu maharadży!

Nassur zmieszany spojrzał na towarzysza.

— Dziękuję ci! — rzekł. — Jesteś dobry i mądry!