Snycerz struchlał i nadrabiając miną, odparł na pozór obojętnie:

— Hej, to chyba pomyłka! Skądże by znowu pisał do mnie sam maharadża?!

Daltra przekonał go jednak, że list, pisany jest do niego — Warory, syna Bauli, i zaproponował mu uprzejmie odczytanie dostarczonego pisma.

Wszystko się wkrótce wyjaśniło.

Kancelaria władcy zawiadomiła Warorę, że maharadża postanowił zaopiekować się losem jego syna — Amry i nabyć należącego do rodziny słonia Birarę.

Gdy listonosz wymienił tak wielką sumę rupii, że snycerz nie mógł nawet ogarnąć jej swym rozumem, wystraszona Soncza szepnęła:

— Czy moglibyśmy za te pieniądze zbudować nową chatę i kupić krowę?

Daltra parsknął śmiechem i zawołał:

— Zbudujecie sobie piękny dom murowany, kupicie duże pole, ogród i bodaj pięć krów! Ale nie przerywajcie mi, bo nie skończyłem jeszcze czytania.

Wieśniacy dowiedzieli się, że Amra miał szczęście podobać się królewiczowi, z którym razem wyjedzie wkrótce na naukę do Londynu, lecz, zanim opuści kraj, odwiedzi jeszcze przedtem rodziców.