Posłyszawszy o tym, Soncza zapłakała, a małe Hubli i Radżori skakać zaczęły z radości i wołać:

— Amra przyjedzie! Amra przywiezie nam pudełko karmelków...

Listonosz, włożywszy list do koperty, podał go Warorze i kłaniając mu się, rzekł poważnym głosem:

— Syn wasz wygrał wielki los na loterii! O! Widzę, że ten chłopak w czepku się urodził!

Od wizyty jednookiego Daltry minął tydzień.

Pewnego dnia przed zachodem słońca, gdy Soncza z dziewczynkami myły statki34 i prały bieliznę na brzegu rzeki, Warora posłyszał wesoły okrzyk:

— Hej, tam! Czy jest kto w domu?

Snycerz z trudem podniósł się i opierając się na szczudłach, wyszedł przed chatę.

Poznał najpierw Birarę.

Nie mógłby go nie poznać, bo takie olbrzymy zniknęły już prawie zupełnie ze świata.