— Tak jest, są takie.
— Jakże to one wyglądają?
Objaśniłem i to, o ile wiedziałem.
— A gdzież mieszkają?
— W gorących krajach. Są na wyspie Sumatrze.
— Czy to w Ameryce? Mówią, że tam ludzie chodzą głowami na dól?
— Nie, głową w dół nie chodzą. Pytacie zapewne o antypodów113.
Objaśniłem, co to jest Ameryka i o ile można było, co to antypodzi. Słuchał z równą uwagą, jak gdyby umyślnie dla antypodów tu przybiegł.
— A-a! A oto przeszłego roku o hrabinie Lavalliere114 czytałem od adiutanta, przynosił książki Arefjew. Czy to prawda, czy to tylko wymyślono? Napisał Dumas.
— Rozumie się, że wymyślono.