Wtedy Mary zebrała się na odwagę.

— Czy to... czy to matka Marty? — wyjąkała.

— Tak, zdaje mi się — odparł.

— Ona to wie, czego dzieciom trzeba — rzekła Mary. — Ona ma dwanaścioro. Ona wie!

Pan Craven zdawał się budzić z uśpienia.

— A co chciałabyś robić?

— Chciałabym bawić się w ogrodzie — odparła Mary w nadziei, że głos jej drżeć nie będzie. — W Indiach nie lubiłam tego, ale tutaj to mi daje apetyt i tyję.

Pan Craven przyglądał jej się.

— Sowerby powiedziała także, że ci to dobrze zrobi — rzekł. — Być może. Ona mówi, że powinnaś się wzmocnić, zanim nauczycielkę dostaniesz.

— Czuję się silniejsza, gdy się bawię na dworze, a wiatr od stepu wieje — dowodziła Mary.