— Bardzo to ładnie z twojej strony — rzekł.
Sara spojrzała w stronę Ram Dassa, stojącego nieopodal.
— Czy mam ją oddać laskarowi127? — zapytała.
— A skąd ty wiesz, że to laskar? — zapytał pan z Indii, uśmiechając się.
— O, ja widywałam laskarów! — odpowiedziała Sara, oddając małpkę, pomimo całego jej oporu. — Przecież urodziłam się w Indiach.
Pan Carrisford wyprostował się tak nagle i tak zmienił się na twarzy, że Sara aż się przestraszyła.
— Urodziłaś się w Indiach? — zawołał. — Podejdź tu do mnie!
Wyciągnął do niej rękę. Sara podeszła ku niemu i podała mu swoją, gdyż domyślała się, że tego pragnął. Stała spokojnie, wpatrując się weń ze zdziwieniem swymi zielonymi oczyma. Widziała, że w jego duszy działo się coś nie dającego się wytłumaczyć.
— Zdaje mi się, że mieszkasz w sąsiedniej kamienicy — przemówił do niej.
— Tak jest; mieszkam w szkole miss Minchin.