Gdzie po śliskich ich stopniach, obrażając nogi,

Nic się z moim lepszego nie zrobiło stanem,

Prócz marnego wspomnienia, że gadałem z panem.

Kiedy mię ojciec stary żegnał przy swym zgonie:

„Idź — mówił — synu, na świat; w jakiej będziesz stronie,

Pamiętaj, że na prawdzie nikt nigdy nie traci:

Zostawiam cię ubogim, prawda cię wzbogaci”.

Słuchałem cię, ojcze mój, goszcząc między pany;

Takem pisał lub mówił, jak był przekonany.

Nie brałem sobie za cel ludzkie głosić winy,