A jeślim kogo chwalił, nigdy bez przyczyny,

Cóżem zyskał pochlebstwem nie służąc nikomu?

Otom wrócił uboższym, niż wyjechał z domu.

Nie przeto4, święta Cnoto, porzucić cię trzeba5,

Że wieku dzisiejszego nic nie dajesz chleba,

Choćby mi jeszcze wolniej miało szczęście pociec,

Bo i z prawdą pięknie jest, i tak kazał ojciec.

Trzeba wyznać, jak było, że mi coś dawano,

Ale wszystkie godziny życia kupić chciano,

Żebym wieczny niewolnik nosił jarzmo czyje,