Apoteoza1

Gdy ból milionów długi i przewlekły

Twoją pierś młodą obrał za swe gniazdo,

Żłobiąc na czole cierniem wieszcza znamię —

Gdy oczy tłumów mgły zwątpień powlekły,

W próżnym pościgu za nadziei gwiazdą

I gdy opadło w dół bezsilne ramię —

Ty, dróg szukając błędnym życia rzekom,

Z którymi serce płomienne się wiodło,

I skostniałego świata rwąc wędzidła, —