Braciszek: Znów.

Panurg: Tam do licha! Albo ja śnię, albo oni musieli znaleźć owo ziele indyjskie, sławione przez Teofrasta. Ale, jeżeli wskutek jakiejś godziwej zwłoki albo innej przyczyny, przytrafi się wam w tym obcowaniu jakoweś upośledzenie na członku, jak się z tym czujecie?

Braciszek: Źle.

Panurg: A cóż wtedy robią dziewuchy?

Braciszek: Wrzask.

Panurg: I cóż wtedy?

Braciszek: Kij.

Panurg: A one, cóż dają wam wtedy?

Braciszek: Gnój.

Panurg: Co ty mówisz?