— Proszę do niego napisać — rzekła mi z uśmiechem — bez pani listu podarki byłyby źle przyjęte.
Byłam zbyt zadowolona, żeby czegokolwiek odmówić, napisałam wszystko, co dyktowała mi wdzięczność, a kiedy Celina wyszła, rozdałam drobne podarki jej china i mojej, jeden odłożyłam dla mego nauczyciela pisania. Nareszcie cieszyłam się przyjemnością rozdawania.
Nie zrobiłam tego bez dokonania wyboru, mój kochany Azo. Nie wypuściłam z rąk niczego, co pochodzi od Ciebie, niczego, co ma osobisty związek z pamięcią o Tobie.
Złoty stolec65 zachowywany w świątyni Słońca na dni wizyt Sapa Inka, Twego dostojnego ojca, ustawiony w rogu mojej komnaty niby tron, przedstawia mi wielkość i majestat Twojej pozycji. Ogromna figura Słońca, którą na moich oczach wyrywali ze świątyni perfidni Hiszpanie, zawieszona jest nad tronem, wzbudzając moją cześć. Kłaniam się przed nią do ziemi, mój umysł ją wielbi, a serce oddaję całe Tobie. Dwie palmy, które darowałeś Słońcu w ofierze oraz na znak łączącej nas więzi, znajdują się po obu stronach tronu, przypominając mi bezustannie o Twoich przysięgach.
Kwiaty66, ptaki rozstawione symetrycznie we wszystkich rogach mej komnaty, tworzą jakby skrót obrazu tych wspaniałych ogrodów, gdzie tak często rozmyślałam o Tobie. Ucieszone oczy widzą wszędzie Twoją miłość, moją radość, moje szczęście, wreszcie wszystko, co na zawsze zostanie życiem mego życia.
List XXVIII
Kochany Azo, nie mogłam się oprzeć błaganiom Celiny, musiałam za nią podążyć i jesteśmy od dwu dni w letniej rezydencji, gdzie zaraz po przyjeździe odbył się ślub młodej pary.
Z jaką niechęcią i z jak wielkim żalem oderwałam się od mojej samotności! Ledwo zdążyłam się nacieszyć się cennymi ozdobami, dzięki którym komnata stała mi się tak droga, a już musiałam ją opuścić. I na jak długo? Nie wiem tego.
Radość i rozrywki, którymi wszyscy wydają się być upojeni, wzbudzają tym większy żal za spokojnymi dniami spędzanymi na pisaniu do Ciebie lub choćby na myśleniu o Tobie, a przecież nie widziałam nigdy tak nowych dla mnie przedmiotów, tak cudownych i mogących mnie zabawić.
Z zadowalającą znajomością języka tego kraju, jaką teraz posiadam, mogłabym uzyskać informacje zabawne, ale też pożyteczne, na temat wszystkiego, co się dzieje wokół mnie, gdyby znalazł się ktokolwiek na tyle spokojny wśród tego hałasu i rwetesu, żeby mógł odpowiedzieć na moje pytania. Do tej pory nie znalazłam nikogo, kto wyświadczyłby mi tę grzeczność. Jestem niemniej zakłopotana jak wtedy, gdy przybyłam do Francji.