238.

Dlaczego wszystko zakończyło się aktorstwem. Psychologia elementarna, która brała w rachubę tylko świadome momenty w człowieku (jako przyczyny), która „świadomość” uważała za atrybut duszy i która poza wszelkim czynem szukała woli (tzn. zamiaru): ta psychologia winna była tylko odpowiedzieć po pierwsze na pytanie: „czego człowiek chce?”. Odpowiedź: szczęścia (nie wolno było powiedzieć „mocy”: to by było niemoralne); we wszelkim postępowaniu człowieka tkwi zatem zamiar, żeby przez to postępowanie osiągnąć szczęście. Po drugie: jeśli faktycznie człowiek nie osiąga szczęścia, to w czymże tkwi przyczyna? W błędach odnoszących się do środków. Jakiż jest niezawodny środek do szczęścia? Odpowiedź: cnota. Dlaczego cnota? Ponieważ jest najwyższą rozumnością, a rozumność czyni niemożliwym błąd, polegający na pomyleniu się w środkach; jako rozum, cnota jest drogą do szczęścia. Dialektyka jest ustawicznym rzemiosłem cnoty, ponieważ wyklucza ona wszelkie zaćmienie umysłu, wszelkie afekty.

W rzeczy samej człowiek chce nie „szczęścia”. Ochoczość jest uczuciem mocy: jeśli wyklucza się afekty, to wyklucza się te stany, które dają najwyższe uczucie mocy, a więc ochoczość. Najwyższa rozumność jest stanem zimnym, jasnym, dalekim od tego, by dać owo uczucie szczęścia, jakie przynosi z sobą wszelkiego rodzaju upojenie...

Filozofowie antyczni zwalczają wszystko, co upaja — co zmniejsza absolutny chłód i neutralność świadomości... Byli oni konsekwentni, na zasadzie swego fałszywego założenia: iż świadomość jest wysokim, najwyższym stanem, warunkiem doskonałości — podczas gdy prawda jest po stronie przeciwnej.

Gdzie jest chcenie, gdzie jest świadomość, tam nie ma żadnej doskonałości w jakimkolwiek działaniu. Filozofowie antyczni byli największymi partaczami w praktyce, ponieważ teoretycznie skazywali się na partactwo... In praxi138 skończyło się wszystko aktorstwem: a kto to przejrzał, jak np. Pyrrhon, ten sądził, jak i każdy, mianowicie że w dobroci i prawości „ludzie mali” stoją o wiele wyżej od filozofów.

Wszystkie głębsze natury starożytności czuły obrzydzenie do filozofów cnoty: widziano w nich spierających się skopów139 i aktorów. (Sąd o Platonie: ze strony Epikura, ze strony Pyrrhona).

Rezultat: w praktyce życiowej, w cierpliwości, w dobroci i wzajemnym popieraniu się ludzie mali górują nad filozofami — mniej więcej jest to sąd, jaki Dostojewski i Tołstoj przypisują swoim mużykom: są oni bardziej filozoficzni w praktyce, mają śmielszy sposób załatwiania się z tym, co konieczne...

239.

Do krytyki filozofa. Jest to oszukiwanie samego siebie ze strony filozofów i moralistów, gdy mniemają, iż wychodzą z décadence przez to, iż walczą z nią. Jest to poza obrębem ich woli: i, jakkolwiek nie uznają tego, później wychodzi to na jaw, że należeli do najsilniejszych popieraczy décadence.

Weźmy filozofów Grecji, np. Platona. Odrywał instynkty od polis, od zapasów, od militarnej dzielności, od sztuki i piękności, od misteriów, od wiary w tradycję i pradziadów... Był on uwodzicielem klasy nobles: sam uwiedziony przez roturier140 Sokratesa... Negował wszystkie założenia „wytwornego Greka” z krwi i kości, dialektykę przyjął do powszedniej praktyki, konspirował z tyranami, uprawiał politykę przyszłości i dał przykład najzupełniejszego oderwania instynktu od staroświeckości. Jest głęboki, namiętny we wszystkim, co było antyhelleńskim...