Nie należy szukać fenomenalizmu w miejscu niewłaściwym: nie ma nic bardziej fenomenalnego lub jaśniej: nic nie jest w takim stopniu złudzeniem, jak ten świat wewnętrzny, który obserwujemy za pomocą osławionego „zmysłu wewnętrznego”.
W takiej mierze wierzyliśmy w wolę jako w przyczynę, iż zgodnie z doświadczeniem osobistym włożyliśmy przyczynę w ogóle w to, co się dzieje (tzn. zamiar jako przyczynę tego, co się dzieje).
Sądzimy, że myśl za myślą, jak się one w nas szeregują, tworzą jakiś łańcuch przyczynowy: osobliwie logik, który rzeczywiście mówi wyłącznie o wypadkach, które się w rzeczywistości nigdy nie zdarzają, przywykł do przesądu, iż myśli są przyczyną myśli.
Sądzimy — i nawet nasi filozofowie sądzą jeszcze — że przyjemność i ból są przyczynami reakcji, że znaczenie przyjemności i bólu polega na tym, iż dają powód do reakcji. W ciągu lat tysięcy wystawiano przyjemność i unikanie nieprzyjemności jako motywy wszystkich postępków. Zastanowiwszy się cokolwiek, powinni byśmy przyznać, że wszystko miałoby taki przebieg, według ściśle tego samego łańcucha przyczyn i skutków, jak wtedy, kiedy by tych stanów „przyjemności i bólu” brak było: i wprost oszukujemy się, twierdząc, że one cokolwiek bądź wywołują: są to zjawiska towarzyszące, z całkiem inną celowością niż wywoływanie reakcji; są to już skutki w łonie rozpoczętego procesu reakcji...
In summa147: wszystko, co staje się świadomym, jest zjawiskiem końcowym, zakończeniem — i nie wywołuje nic; wszelka następczość w świadomości jest zupełnie atomistyczna. Usiłowaliśmy tedy zrozumieć świat w ujęciu odwrotnym — jak gdyby nic nie działało i nie było realnym, okrom148 myślenia, czucia, chcenia!...
263.
Gdzie istnieje pewna jedność w ugrupowaniu, ustanawiano zawsze ducha jako przyczynę tej koordynacji: ku czemu brak wszelkiej zasady. Dlaczegóż by idea jakiegoś faktu złożonego musiała być jednym z warunków tego faktu? Czemuż by fakt złożony miało poprzedzać wyobrażenie o nim?
Będziemy się strzegli, żeby nie objaśniać celowości za pomocą ducha: brak wszelkiej zasady przypisywania duchowi własności organizowania i systematyzowania. System nerwowy posiada dziedzinę o wiele rozleglejszą: świat świadomości jest jego dodatkiem. W ogólnym procesie adaptacji i systematyzowania świadomość nie gra żadnej roli.
Nic błędniejszego niż robienie ze zjawisk psychicznych i fizycznych dwóch obliczy, dwóch objaśnień jednej i tej samej substancji. Przez to nie objaśnia się nic: pojęcie „substancji” jest zupełnie nie do użytku, jeśli się chce objaśniać. Świadomość, w drugiej roli, niemal obojętna, zbyteczna, skazana, być może, na zniknięcie, na ustąpienie miejsca zupełnemu automatyzmowi.
Kiedy obserwujemy wyłącznie zjawiska wewnętrzne, można nas porównać z głuchoniemymi, odgadującymi z ruchu warg wyrazy, których nie słyszą. Ze zjawisk zmysłu wewnętrznego wnioskujemy o fenomenach widocznych i innych, które byśmy postrzegali, jeśliby nasze środki obserwacji były wystarczające.