Ideały zwierzęcia stadnego — jego punktem kulminacyjnym teraźniejszym najwyższe szacowanie „społeczności”: próba nadania jej wartości kosmicznej, ba, nawet metafizycznej. Przeciw niemu ja bronię arystokratyzmu.

Społeczeństwo, które zachowuje w sobie ów wzgląd i delikatność w sprawach wolności, musi czuć się jako wyjątek i znaleźć się wobec potęgi, od której odbija, względem której jest wrogie i na którą pogląda z góry.

Im bardziej ustępuję z prawa i stawiam się na równi, tym bardziej podpadam pod panowanie najbardziej średnich, w końcu najliczniejszych. Warunkiem, który społeczeństwo arystokratyczne nosi w sobie, żeby zachować między swymi członkami wysoki stopień wolności, jest krańcowe napięcie, wypływające z obecności u wszystkich członków popędu przeciwnego: woli panowania...

Jeśli chcecie usunąć silne przeciwieństwa i różnice stopni, tedy usuwacie też silną miłość, wzniosłość myśli i poczucie samoistności.

Do prawdziwej psychologii społeczeństwa wolnego i równego. Czego ubywa?

Ubywa woli odpowiedzialności, co jest oznaką upadku autonomii; ubywa dzielności obronnej i zbrojnej nawet w dziedzinach najbardziej duchowych: siły dowódczej, zmysłu czci, subordynacji, milczenia; wielkiej namiętności, wielkich zadań, tragedii, pogody.

398.

Wniknięcie, którego brak „duchom wolnym”: ta sama karność, która naturę silną jeszcze wzmacnia i czyni zdolną do wielkich przedsięwzięć, kruszy i niweczy natury średnie: czynią to — wątpienie — la largeur de coeur219 — doświadczenie — niezależność.

399.

Niedorzeczny i nikczemny rodzaj idealizmu, który mierności nie chce mieć mierną i zamiast tryumfować z egzystencji wyjątkowej, oburza się na tchórzostwo, fałsz, małostkowość i nędzę. Nie należy chcieć, żeby to było inaczej! I kopać przepaść coraz większą! Należy zmuszać odmianę wyższą, żeby się oddzielała przez ofiary, które składa swojemu rodzajowi istnienia.