Natomiast prawidło to jest cenne, ponieważ charakteryzuje typ człowieka: w nim sformułował się instynkt stadny — jest się równym, uważa się siebie za równego: jak ja tobie, tak ty mnie. Tutaj rzeczywiście wierzy się w równoważność postępków, jakiej się w żadnych stosunkach realnych nie spotyka. Nie każdy postępek może być oddany: między rzeczywistymi „indywiduami” nie ma jednakowych postępków, a skutkiem tego „odpłaty”... Jeśli czynię cokolwiek, wówczas jak najdalszą jest mi myśl, że coś podobnego jest dla innego człowieka możliwe: to należy do mnie... Nie można mi nic odpłacić, popełni się zawsze „inny” czyn względem mnie.

442.

Przeciw Johnowi Stuartowi Millowi. Nienawidzę jego gminności, która mówi „co względem jednego jest sprawiedliwe, jest słuszne względem drugiego”, „czego nie chcesz itd., nie wyrządzaj też innemu”; która całe obcowanie ludzkie chce ugruntować na wzajemności usług, tak iż każdy postępek okazuje się rodzajem odpłaty za coś, co nam okazano. Tutaj założenie jest niedostojne w najniższym znaczeniu: tutaj równoważność wartości moich i twoich postępków przypuszcza się z góry; najosobistsza wartość postępku po prostu anulowana (to, co niczym nie może być wyrównane i zapłacone). „Wzajemność” jest wielką gminnością; właśnie, ponieważ coś, co czynię ja, nie powinno i nie może być uczynione przez innego, dlatego nie może być wyrównania (krom sfery najwybrańszej „równych mnie”, inter pares242), dlatego w głębszym znaczeniu nigdy nie ma wywzajemnienia, ponieważ jest się czymś, co zdarza się raz tylko, i czyni się coś raz tylko — to przekonanie zasadnicze zawiera przyczynę arystokratycznego odgraniczania się od tłumu, ponieważ tłum wierzy w „równość”, a skutkiem tego w wyrównywalność i „wzajemność”.

443.

Iść za swym uczuciem?”. Iż ulegając uczuciom szlachetnym naraża się swe życie na niebezpieczeństwo pod wpływem chwili: małą to posiada wartość i nawet nie charakteryzuje człowieka... W zdolności do tego wszyscy są sobie równi — a co do stanowczości w tych wypadkach przestępca, bandyta i Korsykanin przewyższają z pewnością człowieka uczciwego...

Wyższym stopniem jest: ten popęd także przezwyciężyć w sobie i nie popełniać czynu heroicznego pod wpływem impulsu — lecz na chłodno, raisonnable243, nie doznając przy tym burzliwego wylewu uczuć przyjemnych... To samo stosuje się do współczucia: powinno być najpierw z przyzwyczajenia przesiewane przez raison244; w przeciwnym wypadku jest równie niebezpieczne jak jakikolwiek bądź inny afekt...

Ślepe ustępowanie afektowi, bardzo obojętna przy tym, czy jest to afekt szlachetny, współczujący, czy wrogi, jest przyczyną największego zła.

Wielkość charakteru nie polega na tym, że się tych afektów nie posiada — przeciwnie, posiada się je w stopniu najstraszliwszym: lecz że się je na cuglach prowadzi... i także to, iż nawet bez przyjemności z tego musu, lecz po prostu ponieważ...

444.

Wojna przeciw zniewieściałemu pojmowaniu „dostojności!” — nie można się obyć bez quantum245 brutalności: zarówno jak bez sąsiedztwa z przestępstwem. Nie ma w tym także „zadowolenia z siebie”; trzeba zachowywać się awanturniczo także względem siebie, doświadczająco, demoralizująco — nie z tkliwego gadulstwa dusz pięknych. Chcę zrobić miejsce dla ideału bardziej krzepkiego.