445.

Chcę także ascetyzmowi przywrócić naturalność: miast intencji zaprzeczania intencję wzmocnienia; gimnastyka woli; wyrzeczenie się i nakładanie na się postów wszelkiego rodzaju, zarówno w rzeczach duchowych; kazuistyka czynu w stosunku do opinii, jaką posiadamy o swych siłach; próba przygód i dobrowolnych niebezpieczeństw. (Diners cher Magny246: wszystko to żarłoki duchowe z zepsutym żołądkiem). Należałoby też wynaleźć egzaminy z siły dotrzymywania słowa.

446.

Zgoła nie widzę, jak ktoś, co omieszkał we właściwym czasie przejść dobrą szkołę, może to naprawić. Taki nie zna siebie, idzie przez życie, nie nauczywszy się chodzić; zwiotczałe mięśnie widać przy każdym kroku. Zdarza się czasami, że życie jest tak litościwe, iż zastępuje tę twardą szkołę: długoletnia chorowitość może, wymagająca niezmiernej siły woli i ograniczania się na małym; lub nagle spadająca nędza, dotykająca jednocześnie kobietę i dzieci, zmuszająca do działalności, powracająca energię uśpionym fibrom i pozwalająca odzyskać upartą wolę życia... Najbardziej pożądaną jednak pozostaje w każdej okoliczności twarda dyscyplina we właściwym czasie, tzn. w owym wieku jeszcze, kiedy się jest dumnym jeszcze, jeśli się od siebie wiele wymaga. Bowiem to odróżnia twardą szkołę jako dobrą szkołę od każdej innej: iż wiele się wymaga; iż surowo się wymaga; że dobrego, wzorowego nawet wymaga jako rzeczy normalnych; iż pochwała zdarza się rzadko, iż nie ma pobłażliwości, iż nagana brzmi ostro, rzeczowo, bez względu na talent i pochodzenie. Taka szkoła jest konieczna w każdym znaczeniu: stosuje się to tak do rzeczy najbardziej cielesnych, jak najbardziej duchowych: byłoby rzeczą zgubną chcieć ten rozdział czynić! Ta sama dyscyplina czyni dzielnym żołnierza i uczonego: i jeśli się przyjrzeć bliżej, nie ma dzielnego uczonego, który by nie miał w sobie instynktów dzielnego żołnierza... Móc rozkazywać i z kolei być posłusznym w sposób dumny; stać w szeregu, lecz być zdolnym każdej chwili także do prowadzenia; niebezpieczeństwo przekładać nad wygodę; rzeczy dozwolonych i niedozwolonych nie ważyć na ważkach kramarskich; drobnostkowości, chytrości, przemytnictwu bardziej być wrogim niż złemu... Czego się uczy człowiek w twardej szkole? Słuchać i rozkazywać.

447.

Ludziom, którzy mię cokolwiek obchodzą, życzę cierpienia, opuszczenia, choroby, złego obchodzenia się, zbezczeszczenia — życzę sobie, żeby nie pozostała im nieznana głęboka pogarda dla siebie, tortura niedowierzania sobie, nędza zwyciężonego: nie mam dla nich współczucia, ponieważ życzę im tego jedynie, co dziś dowieść może, że ktoś posiada wartość lub jej nie posiada — że przetrwa ciężką próbę...

448.

Lubię nieszczęśliwych, którzy się wstydzą: którzy nie wylewają na ulicę swych nocników pełnych nędzy; którym pozostało tyle dobrego smaku w sercu i w języku, żeby rzec sobie: „należy we czci zachować swoje nieszczęście; należy je ukryć”...

449.

Środki, za pomocą których utrzymuje się typ silniejszy.