Główne rodzaje pesymizmu:
pesymizm wrażliwości (przedrażnienie z przewagą uczuć nieprzyjemnych);
pesymizm „niewolnej woli” (mówiąc inaczej: brak sil, hamujących podrażnienia;
pesymizm wątpliwości (obawa przed wszystkim, co jest stałe, przed chwytaniem i dotykaniem).
Związane z tym stany psychologiczne wszystkie społem można obserwować w domu obłąkanych, chociaż w pewnej przesadzie. Zarówno „nihilizm” (przejmujące poczucie — „nicości”).
Lecz dokąd należy pesymizm moralny Pascala? Pesymizm metafizyczny filozofii Vedanty? Pesymizm społeczny anarchisty (lub Shelley’a)? Pesymizm współczucia (jak Lwa Tołstoja, Alfreda de Vigny)?
Czyż nie są to wszystko również zjawiska rozkładu i choroby?... Przypisywanie zbytniej wagi wartościom moralnym lub fikcjom z „tamtego świata” lub niedolom społecznym lub wreszcie cierpieniom w ogóle: każda taka przesada jedynego punktu widzenia jest już sama przez się oznaką choroby. Również przewaga „nie” nad „tak”!
Czego tutaj nie należy pomieszać: przyjemności z mówienia i czynienia „nie”, wypływającej z niezmiernej siły i napięcia w przytakiwaniu — co jest właściwym wszystkim ludziom i epokom bogatym i potężnym. Jest to zbytek niejako; forma męstwa zarazem, które występuje przeciw temu, co jest straszliwe; sympatia z tym, co jest okropne i problematyczne, ponieważ samemu się jest, wraz z wielu innymi rzeczami, okropnym i problematycznym: pierwiastek dionizyjski w woli, duchu, smaku.
468.
Z ciśnienia wywołanego przez pełnię, z napięcia sił ustawicznie wzrastających w nas i nieumiejących się jeszcze wyładować rodzi się stan, jaki poprzedza burzę: natura, którą jesteśmy my, pochmurnieje. I to jest także pesymizmem... Doktryna kładąca koniec takiemu stanowi wskutek tego, iż coś nakazuje: przemiana wartości, za pomocą której nagromadzonym siłom wskazuje się drogę, kierunek, tak iż mogą eksplodować błyskawicami i czynami — nie potrzebuje zgoła być doktryną szczęścia: wyzwalając siłę, aż do bólu skomprymowaną i zakumulowaną, przynosi szczęście.