Po drugie: muszą mieć w ręku cały przebieg natury, tak, iżby wszystko, co spotyka jednostkę, wydawało się zależnym od ich prawa.

Po trzecie: muszą mieć także dalej sięgający zakres władzy, którego kontrola ukrywa się przed wzrokiem podległych: miarę kary na tamtym świecie „po śmierci” — jak słuszna, także i sposoby, by znać drogę do zbawienia. Muszą oni oddalić pojęcie przebiegu naturalnego: ale ponieważ są to ludzie mądrzy i myślący, więc mogą obiecywać mnogie skutki, naturalnie jako uwarunkowane przez modlitwy lub ścisłe postępowanie wedle ich prawa. Mogą również zarządzić mnóstwo rzeczy, które są absolutnie rozumne — jeno że nie wolno im wymienić doświadczenia, empirii jako źródła tej mądrości, ale jakieś objawienie lub następstwo „najcięższych ćwiczeń pokutnych”.

Święte kłamstwo dotyczy zatem zasadniczo: celu postępku (cel naturalny, rozum czyni się niewidocznym: cel moralny, jakieś spełnienie przepisu prawa, jakaś usłużność względem Boga ukazuje się jako cel): następstwa postępku (następstwo naturalne zostaje wyłożone jako nadprzyrodzone i aby działać pewniej, każe się spodziewać innych, niepodlegających kontroli, nadprzyrodzonych następstw).

W ten sposób zostaje stworzonym pojęcie dobra i zła, które ukazuje się zgoła i zupełnie oderwanym od pojęcia naturalnego „pożyteczny”, „szkodliwy”, „sprzyjający życiu”, „ubożący życie” — może ono stać się nawet wprost wrogim naturalnemu pojęciu dobra i zła, jako że wymyślono życie inne.

W ten sposób zostaje stworzonym w końcu to sławne „sumienie”: głos wewnętrzny, który przy każdym postępku mierzy wartość postępku nie wedle następstw tegoż, jeno ze względu na zamiar i zgodność tego zamiaru z „prawem”.

Święte kłamstwo wynalazło zatem karającego50 i nagradzającego Boga, który ściśle uznaje księgę praw kapłanów i wysyła ich w świat, jako swoich heroldów i pełnomocników; — jakieś z tamtej strony życia, w którym wielką maszynę karającą wyobraża się sobie jako dopiero w całej pełni czynną — w tym celu nieśmiertelność duszy; sumienie w człowieku jako świadomość tego, że dobro i zło jest niewzruszone — że sam Bóg tu przemawia, jeśli ono doradza postępowanie zgodne z przepisami kapłańskimi; moralność jako zaprzeczenie wszelkiego naturalnego przebiegu, jako zredukowanie wszystkiego, co się dzieje do moralnie uwarunkowanych wydarzeń, działanie moralności (tzn. idea kary i nagrody) jako przenikające świat, jako jedyna potęga, jako creator wszelkiej zmiany; prawda jako dana, jako objawiona, jako we wszystkich szczegółach zgodna z naturą kapłanów, jako warunek wszelkiego zbawienia i szczęścia w tym i tamtym życiu.

In summa51: czym jest opłacone moralne doskonalenie się. Zawieszenie rozumu, zredukowanie wszelkich motywów do obawy i nadziei (kara i nagroda); zależność od opieki kapłańskiej nad małoletnimi, od formalistycznej dokładności, która rości pretensję, iż wyraża wolę boską; zaszczepienie jakiegoś „sumienia”, które stawia fałszywą wiedzę zamiast badania i próby; jak gdyby było już pewnym, co czynić, a czego zaniechać należy — pewien rodzaj kastracji szukającego i naprzód dążącego ducha; in summa: najgorsze okaleczenie człowieka, jakie można sobie wyobrazić, rzekomo jako „człowiek dobry”.

In praxi52 cały rozum, całe dziedzictwo mądrości, subtelności, ostrożności, które jest założeniem kanonu kapłańskiego, zostało następnie samowolnie zredukowane do li tylko mechaniki: zgodność z prawem uchodzi już za cel, za cel najwyższy, życie nie ma już żadnych problematów więcej; całe wyobrażenie świata jest zbrukane przez ideę kary; życie samo, ze względu na to, by życie kapłańskie przedstawić jako non plus ultra doskonałości, zostało przerobione w myśli na spotwarzenie i zbrukanie życia; pojęcie „Bóg” przedstawia odwrócenie się od życia, krytykę, nawet pogardzanie życiem; prawda została przerobioną w myśli jako kłamstwo kapłańskie, dążenie do prawdy jako studiowanie pisma, jako środek do stania się teologiem...

2. Krytyka chrześcijanizmu

a) Do historii chrześcijanizmu